wtorek, 17 marca 2015

Liebster Award ♥

1. Co zainspirowało Cię do pisania tego bloga? Skąd akurat taki pomysł?
Tak właściwie bolga zaczęła pisać Naivy.. więc nie mam pojęcia co mam odpowiedzieć na to pytanie :)
 
2. Lubisz banany ?
Oczywiście ;D
  

3. Ulubiony cytat?
 " Piękne słowa nie zawsze są prawdziwe a prawdziwe nie zawsze piękne " ♥

4. Uprawiasz jakiś sport ? Jeśli tak, to jaki ? 
Mam chore serducho, więc za dużego pola do popisu to ja nie mam.. Nie mogę biegać, grać w piłkę itp. Ale za to ćwiczę sobie trochę to co mogę np. Lewandowską albo Chodakowską ;)

5.  Największe marzenie?
Być szczęśliwą... No i iść na mecz Skry i BVB


6. Twój Celebrity Crush to ? 
Oj.. trochę ich jest haha ;D ale chyba tak najbardziej to Ed Sheeran ;D
 7. Co jest dla Ciebie najważniejsze w blogu? Co przyciąga głownie Twoją uwagę?
 Najważniejsze w blogu według mnie jest umiejętność pisania i to nie takiego na "odwal się , piszę bo piszę" ale takiego prosto z serca! ;D
 

8. Ulubiona piosenka na ten moment ? 
  https://www.youtube.com/watch?v=hPD-a1FjUtU - Elliot Smith-Between The Bars♥ Kocham ♥

9.  Jakie seriale/filmy polecasz?
  Seriale.. zamiast nich wolę poczytać dobrą książkę :) A co do filmów trochę ich jest ale najbardziej polecam:
  • "Now is good"
  • "Ósmoklasiści nie płaczą"
  • "Zostań jeśli kochasz"
  • "Trzy metry nad niebem"
  • "Obecność"
  • "Transformers"  (kocham♥)
  • "Armagedon "
  • "Nostalgia Anioła"
No to chyba te najlepsze ;D

10. Które miejsce na Ziemi pragniesz zwiedzić najbardziej. 
 Zawsze chciałam pojechać do Włoch, Anglii i zwiedzić oba te państwa, ale chyba najbardziej na świecie to chciałabym pojechać do jakiego magicznego miejsca, jeszcze nie wiem jakiego ale się dowiem ;D
11. Ulubione zdjęcie idola?





NOMINUJĘ:

http://walcz99.blogspot.com/?m=0

http://pomyslomnieczasem.blogspot.com/



http://du-sei-stark.blogspot.com/

http://feliz-navidad-rma.blogspot.com/

A oto pytania do Was :) :


  1.  Od jak dawna blogujesz?
  2.  Jaka jest Twoja ulubiona piosenka obecnie?
  3. Co sprawia że na twojej twarzy pojawia się uśmiech ?
  4.  Jakim klubom kibicujesz?
  5.  Co sądzisz o sezonowcach?
  6. Twoje ulubione filmy?
  7.  Czytasz książki? Jak tak to jakie?
  8. Planujesz nowe opowiadania? 
  9.  Co daje Ci motywacje do pisania?





 

wtorek, 10 marca 2015

12 ♥



Niewysoka blondynka stała na lotnisku i starała się opanować drżenie rąk. Tak strasznie bała się latać, każdy kto trochę ją poznał wiedział o tym. Ledwo co wytrzymywała te krótkie loty, a co dopiero te które trwały o wiele dłużej. Na przykład ten, miał trwać aż 19 godzin. Na samą myśl dziewczyna robiła się blada. Nie ufała tym wielkim, ciężkim maszyną, które jakimś cudem unosiły się kilkanaście tysięcy metrów nad ziemią. Przecież one w każdej chwili mogły runąć i bumm! Nie ma nas.
 Panna Dark szybko pokiwała głową, w celu odgonienia tych okropnych myśli. Usiadła na niewygodnym, twardym krzesełku obok Riri, która pogrążona była w czytaniu książki. Ich samolot zaraz miał by wywołany i tak też się stało.
-Pasażerowie loty 85643 z Dortmundu do Los Angeles proszeni są o udanie się..- z głośników popłynął chłodny, oschły głos kobiety.
-Alice no ruszaj się no- Erik podszedł do niej i złapał za rękę. Wiedział o tym, że blondynka jest przerażona.
-Jakbyśmy nie mogli pojechać w góry, albo nad jezioro. Samochodem, czymś co dotyka ziemi, czymkolwiek tylko nie tym czymś co lata!-mówiła idąc za resztą znajomych.
-Nadal boisz się latać?-  usłyszała głos Marco, który jakimś niewyjaśnionym sposobem znalazł się u jej boku. 
Dopiero teraz zauważyła, że Erik stoi i robi sobie zdjęcie jakąś fanką.
-Jak widać-warknęła.
-Zawsze byłaś nieprzyjemna przed lotem-zaśmiał się.
-Marco.. Erik nie wie, że byliśmy kiedyś razem, on nie wie nawet, że się znaliśmy więc niech tak zostanie. -powiedziała patrząc na swojego chłopaka uśmiechającego się do zdjęcia.
-Okłamałaś go?-Reus uniósł jedną brew do góry.
-Nie.. Nie pytał, więc nic nie mówiłam..
-A jak zapyta?-zaciekawił się.
-To powiem mu prawdę. Nie kłamię, wiesz o tym- uraczyła go spojrzeniem.
-Wiem kochanie, wiem- uśmiechnął się zadziornie i najzwyczajniej w świecie podszedł do Mario i Ann.
Przez chwile miała wrażenie, że się przesłyszała, że słowo "kochanie" nie padło z jego ust, no ale padło. Była w lekkim szokou ale szybko się otrząsnęła. 
-No to czas wsiadać na pokład śmierci-mruknęła i udała się za wszystkimi.

Po dziesięciu godzinach lotu, czuła się okropnie. Bolała ją głowa, było jej niedobrze i nadal się trzęsła ze strachu. 
-Miśku wyglądasz strasznie- Erik wrócił właśnie z toalety.
-Dzięki-powiedziała sarkastycznie.- Oj no wiem, że źle wyglądam. Nie musisz mi o tym mówić-dodała łagodniejszym tonem.
-Przepraszam-pocałował ją w czubek głowy.
-Nie przepraszaj, nie masz za co-uśmiechnęła się.
-Może się trochę prześpisz?
To jest myśl ale jak..
-Nie, nie rozbijemy się. A jak coś zacznie się dziać to Cię obudzę-uprzedził jej pytanie.
-No dobrze-oparła się wygodnie o piłkarza i zamknęła oczy.



~*~

Od tygodnia są w słonecznej Kalifornii. Rozkoszują się słońcem, zwiedzają ale przede wszystkim odpoczywają od szarej codzienności.
Dzisiaj nie mieli w planach nic konkretnego, więc po śniadaniu postanowili iść na basen i nie robić zupełnie nic. Alice była tak zajęta rozmową z Riri i Anią, że prawie nie zauważyła awantury toczącej się między Reusem a Caro.
-Ej dziewczyny patrzcie-wskazała głową na tamtą dwójkę.
-Znowu się kłócą- westchnęła Ania.
-Szkoda mi Marco, przecież to widać, że ta wywłoka leci tylko i wyłącznie na jego kase a nie na jego samego- Ann uniosła głowę z nad czasopisma o modzie.
-Ann myślałam, że się przyjaźnicie-pisnęła zszokowana panna Dark.
-Oj Al, ja też tak myślałam. Ale usłyszałam jak rozmawia przez telefon i obrabia mi tyłek-zaśmiała się smutno.
-A to..- Al nie dokończyła swojej myśli bo przerwała jej Caro.
-To wszystko Twoja wina! -krzyknęła prosto w twarz zdezorientowanej Dark.
-Co jest moja winą?!
-To, że Marco mnie zostawił! On nadal ma Twoje zdjęcie w telefonie, nadal Cię kocha ty debilko! Zniszczyłaś nasz związek- Alice poczuła się jakby ktoś uderzył ją mocno w twarz. Czuła na sobie wzrok wszystkich przyjaciół.
-Caro, nie bądź śmieszna! To ty zniszczyłaś wasz związek puszczając się z fagasem od masażu!- Ann stanęła w obronie dziewczyny.
-Ann i ty przeciwo mnie?!-pisnęła tamta.
-No jak widzisz..
-Ty mała suko! Nie dość Ci, że zabierasz mi Marco, to jeszcze przyjaciółkę.
-Ja nikogo Ci nie zabieram!-krzyknęła.
-Biedna, mała, niewinna Alice-zaśmiała się szyderczo, a potem zrobiła coś czego nikt się nie spodziewał. Uderzyła pannę Dark tak mocno, że ta aż straciła równowagę i wpadła do basenu.
Blondynka na całe szczęście została "wyłowiona" przez swojego chłopaka.
-Zwariowałaś!? Mogłaś ją zabić kurwa!- Erik wpadł w szał, jeszcze nigdy go nie widziała w takim stanie. 
Marco natomiast stał z zaciśniętymi pięściami z rządzą mordu w oczach.
-Jak wrócę ma Cię nie być, zabierz wszystkie swoje rzeczy i wynoś się z  mojego życia. Gdyby Al coś się stało..
Reszty Alice nie usłyszała bo uciekła z basenu. Szybko pobiegła do pokoju i zamknęła się w łazience. Było jej tak strasznie źle, czuła się upokorzona na każdy możliwy sposób.
-Alice, kochanie otwórz. Proszę Cię-usłyszała głos swojego chłopaka.
Wstała z podłogi i przekręciła zamek w drzwiach. Erik przestraszony i zmartwiony wpadł do łazienki.
-Kochanie-przytulił ją mocno.
-Erik.. Przepraszam, że nie powiedziałam Ci o tym, co kiedyś było między mną a Marco..-płakała.
-Cii.. Nie mam Ci tego za złe-pocałował ją w głowę.
-Naprawdę? nie jesteś na mnie zły?-uniosła głowę i spojrzała mu w oczy.
-No oczywiście, że nie jestem głuptasie. Zrobiło mi się trochę przykro, że mi nie powiedziałaś ale najwidoczniej nie chciałaś i szanuję to.
-Kocham Cię- szepnęła i wtuliła się w niego.
-Ja Ciebie też mała i pamiętaj o tym.
-Będę. Zawsze.
-A teraz przebieraj się bo się przeziębisz- blondynka dopiero teraz przypomniała sobie, że jest cała mokra.
-Ty też-spojrzała na przemoczoną koszulkę Durma, która przykleiła się do jego ciała, ukazując idealnie wyrzeźbione mięśnie.
-Może mi pomożesz?-spojrzał się na nią tym swoim wzrokiem.
-Z miłą chęcią..


______________________________________________________________________________

Jestem ! ♥
No i jaak? ;D
Może  być ? ;)
Wena mnie naszła taka, że nie mogłam inaczej ;)
Kocham Was i dziękuję za każdy komentarz ;)
Wybaczcie mi błędy jeśli są jakieś, ale boli mnie brzuch i umieram xD
Zapraszam na noweego bloga ;)
Kocham, buziaki ♥





poniedziałek, 9 marca 2015

Informacja :)

Rozdział pojawi się już niebawem.. ale ja nie o tym ;D
Zapraszam Was, na mojego nowego bloga ;D
Również o Eriku..i ..
O kim przekonacie się jak wpadniecie :) ♥
Zapraszam ♥
Zostawcie po sobie ślad :*
Oto link:

http://historia-trudnej-milosci.blogspot.com/

poniedziałek, 2 marca 2015

11 ♥


Obojgu uśmiech nie schodził z twarzy,szczerzyli się tak cały dzień. Było im dobrze, tak jak przed pojawieniem się Reusa. Alice rozbawiło to, że przecież jeszcze niedawno myślała, że uczucie do Marco jest silniejsze niż te, którym darzy Durma. Cieszyła się, że Erik jest przy niej. Nie zniosłaby gdyby cierpiał, przez nią. Nie chciała go nigdy zranić. Był dla niej zbyt ważny. 

Siedzieli na dużej, wygodnej huśtawce ustawionej na tarasie domu dziadków panny Dark. Erik jak zawsze, dotrzymał słowa i już od trzech dni są na wsi. Babcia dziewczyny uwielbiała Erika, widziała w nim idealnego męża dla jej wnuczki i ojca dla prawników.

-Dzieci chodźcie, zrobiłam Wam naleśniki z jabłkami - na zewnątrz wyszła starsza kobieta.
-Jesteś kochana babciu-Ali uwolniła się z uścisku chłopaka, podeszła do Danieli i mocno ją uściskała. 
Kobieta zaśmiała się szczerze i ucałowała blondynkę w czubek głowy. 
Chyba każdy był co najmniej o 3-4 centymetry wyższy od Alice, no ale jej to nie przeszkadzało. 
Obróciła się do  w dalszym ciągu siedzącego na huśtawce piłkarza. 
-Idziesz, czy zamierzasz pozwolić mi i dziadkowi zjeść te wszystkie, pyszne naleśniki, które tak uwielbiasz?- zapytała patrząc na niego go rozbawiona.
-Zamawiam miejsce przy oknie - zerwał się z huśtawki i zanim blondynka się zorientowała chłopak już był w środku. 
-Jak z dzieckiem - zachichotała i razem z Danielą weszła do dużej, przytulnej kuchni, w której zarówno Erik jak i dziadek Thomas pochłaniali już przysmak przygotowany przez ukochaną babcie.
 Oczywiście przy tym gadali jak nakręceni,  ale to już była tradycja. Zawsze gdy przyjeżdżali Erik z dziadkiem przy każdej okazji rozmawiali na przeróżne tematy, gdy panie w tym czasie wpatrywały się w swoich mężczyzn z rozbawieniem ale też z ogromną miłością. 
Po zjedzonym w miłej atmosferze posiłku, młodzi musieli zacząć się pakować. Przecież  Ali zaczynała powoli rozkręcać swoją małą kawiarnię, o której od pewnego czasu marzyła. Udało się, ale jak zawsze  we wszystkim pomogła jej mama, która nie ukrywajmy była bardzo wpływową osobą. Jedna z najlepszych dziennikarek w Niemczech. Pomogła córce w znalezieniu odpowiedniej lokalizacji. Oczywiście jej matka miała zawsze szczęście i udało jej się znaleźć lokal w centrum, dodatkowo cena była bardzo korzystna. W tym miesiącu otwarcie. To będzie coś wielkiego, zwłaszcza, że Durm zaprosił swoich kolegów z BVB razem z partnerkami. Oczywiście ON tez się pojawi.. Nie była pewna jak jeszcze pogodzi siłownie i kawiarnie, ale wiedziała, że da sobie radę.
-Kochanie, ty wcale mnie nie słuchasz! - Erik był najwidoczniej rozbawiony.
-Przepraszam miśku, zamyśliłam się. Jeszcze muszę zamówić te krzesła do kawiarni-westchnęła opierając głowę o szybę w pięknym Bugatti Veyron należącym do uśmiechniętego blondyna.
-Przecież ja już to zrobiłem, sama mnie o to prosiłaś-spojrzał się na nią bardziej zmartwiony- Kochanie miałaś odpoczywać, a ty cały czas jesteś w biegu.
-Tempo zwolnię dopiero jak będę w ciąży, albo chora-uśmiechnęła się- Czuję się dobrze, nie martw się.
-Jak mam się nie martwić?-zatrzymał samochód na poboczu.
Obrócił się w jej stronę, tak że patrzył w jej szare oczy.
-Alice kocham Cię najmocniej na świecie, zawsze się będę o Ciebie martwić. Teraz i jak będziemy starzy siedzieć w fotelach i pilnować wnuków.Jesteś kobietą mojego życia. Musisz o siebie dbać, może to egoistyczne ale ja nie chce zostać sam, bez Ciebie.
-Erik-wzruszył ją tymi słowami, zadecydowanie w ostatnim czasie stała się zbyt wrażliwa, płacze prawie cały czas.- Już Ci to mówiłam, że nie opuszczę Cię nigdy, nie pozbędziesz się mnie tak łatwo-puściła mu oczko.
-Jestem na Ciebie skazany-przysunął się bliżej niej-Kocham Cię.
-Oj jesteś, jesteś-zaśmiała się

W Dortmundzie byli niecałą godzinę później. Siedzieli w salonie gdy telefon chłopaka dał o sobie znać.
-Ali, napisał Nuri, zaprasza nas za godzinę na imprezę do niego, został wujkiem.
-Godzinę?-jęknęła
-Lepiej się pospiesz-nie dokończył bo panna Dark już zniknęła za drzwiami łazienki.
Kto jak kto ale ona zawsze zdąży. W ekspresowym tempie się uczesała, umalowała i ubrała.
Efekt był powalający, wiedziała to po minie Durma. Do tego te czerwone szpilki. Tak, wyglądała co najmniej pięknie.
-Wyglądasz ślicznie skarbie-Erik pocałował ją w policzek i złapał za rękę- Mam ochotę bardziej ściągnąć z Ciebie tą kieckę, ale chyba jak na razie muszę się zadowolić oglądaniem Cię w niej.
-Jesteś niemożliwy-pokręciła głową.
-Ale i tak mnie kochasz!
-Oczywiście.
Stanęła przed lustrem, a piłkarz zaraz za nią. Oczywiście oni jak to oni, zaczęli się wygłupiać. Efektem tego było , jak zwykle dodanie zdjęcia na instagrama Alice.

Przywitał ich wesoły gospodarz.
-Durmi, Ali cześć!-przytulił Ali a Erikowi przybił patkę.
-Hej-powiedzieli równo.
Weszli do dużego, przestronnego domu. Byli tam wszyscy. Blondynka od razu zobaczyła stojącego pod ścianą Marco. Parzył uśmiechnięty w jej stronę. No tak, jakżeby inaczej. Do tego Durm szedł prosto w jego stronę, a ona  trzymana przez swojego chłopaka nie miała wyjścia i powoli zbliżali się do dortmundzkiej 11.
Rozmowa o dziwo się kleiła. No tak w sumie nie ma się co dziwić, jak Alice nie odzywała się prawie, tylko stała i udawała, że ich słucha.
-To jak Al?- Erik wyrwał ją z jakże ciekawych przemyśleń na temat nowej bluzki.
-Ale co?-zapytała zdezorientowana.
-Mówiłem Ci, że ona mnie nigdy nie słucha-Durm zaśmiał się i pocałował ją w szyję.
Dziewczyna napotkała spojrzenie Marco, które było pełne zazdrości i czegoś jeszcze, czego nie mogła określić.
-Kobiety-powiedział siląc się na normalny ton głosu.
-No tak-Erik westchnął.
-No to dowiem się o co chodziło?-Alice lekko się zirytowała.
-Wakacje! Co powiesz na dwa tygodnie w LA? Ja ty, Marco, Caro, Ania, Lewy, Mario, Ann no i prawdopodobnie Riri i Mitchel.
-A moja kawiarnia?-zapytała.
-Zawsze można przełożyć otwarcie..
-No w sumie- nie wiedziała co ma powiedzieć- Zgadzam się.

Brawo panno Dark! Już pojutrze lecicie do Los Angeles! Spędzisz tam całe dwa tygodnie z Marco! Czy tego własnie chciałaś? 



_______________________________________________________________________________


Miałam dodać później ten rozdział, no ale nie mogłam ♥
Jak Wam się podoba? :)
Uprzedzam, że rozdziały nie będą jakieś długie, no chyba , że coś mnie najdzie ;D
Dziękuję Wam za każdy komentarz ♥
CZYTASZ-KOMENTUJESZ-MOTYWUJESZ ♥
To naprawdę daje kopa do pisania ;D
Wybaczcie mi błędy jeśli jakieś znajdziecie :)
Dobra uciekam czytać "Dary Anioła" ♥
Ściskam :* ♥










sobota, 28 lutego 2015

10 ♥


Czuła straszliwy ból głowy. Otworzyła oczy, leżała w parku, nad nią stała grupka ludzi, w tym on - Marco. Czyli, że to wszystko to był sen, czy można śnić podczas utraty przytomności? Najwidoczniej tak.
-Co się stało?-próbowała wstać, ale czuła, że jej żołądek próbuje dać o sobie znać.
-Rozmawialiśmy,potem zemdlałaś..Nic Ci nie jest?-chciał pomóc jej wstać, ale ona odtrąciła jego dłoń.
-Muszę iść do domu-wstała ale gdyby nie silne ramiona Reusa, znów znalazłaby się na twardym chodniku.
-Chyba nie myślisz, że pozwolę Ci tak sobie pójść do domu, zawiozę Cię do szpitala.
-Marco, nie musisz..Nic mi nie jest-zacisnęła pięści ze złości.
Dlaczego on mówił jej co ona może a czego nie!?
-Nie pytam Cię o zdanie, stwierdzam.
-Ughh..-pokręciła bezradnie głową i dała się zaprowadzić piłkarzowi, do jego Astona Martina.

Po 15 minutach, blondynka już leżała w szpitalnym łóżku. Okazało się, że jest mocno przemęczona, niedożywiona, odwodniona i ma anemię. Dieta cud panno Dark, brawo, brawo.
-Nie rozumiem Was, kobiet. Po co wam te diety? Później tylko same kłopoty przez nie- do sali wszedł odświeżony Marco z torbą.
-Przywiozłeś to o co prosiłam?-zignorowała jego wypowiedź.
-Tak-oddał jej kluczę, a torbę położył obok łóżka.- Dzwoniłem do Durma, już jedzie.
-Dziękuję.-spojrzała się na niego wyczekująco.
-Pójdę już-powiedział to czego pragnęła od kilkunastu minut.
-Dziękuję Marco.
-Proszę-uśmiechnął się blado i wyszedł.

Odprowadziła go wzrokiem i westchnęła. 
Strasznie się ucieszyła, że nie zdradziła Erika. Za bardzo go kochała, dotarło to do niej jak czekała na niego, tęskniąc i marząc tylko o tym,żeby zamknął ją w swoim uścisku. Tak. Chce być panią Durm. Wtedy będzie miała pewność, że Marco zrozumie, że to Erika kocha najbardziej i nie będzie o nią walczył. Taką miała nadzieję.

-Ali!-do sali wpadł zdyszany Erik.
-Erik-na jego widok uśmiechnęła się promiennie.
-Kochanie, Marco mi wszytko powiedział.. Mówiłem Ci przecież, że jesteś idealna i nie potrzebujesz do tego diet-usiadł na łuku obok niej.
-Przepraszam miśku-przytuliła się do niego.
-Strasznie się wystraszyłem jak Reus powiedział, że jesteś w szpitalu, nie wiem co bym zrobił.. gdybym Cię stracił-poczuła, że chłopak mocniej tuli ją do siebie.
-Nie stracisz, obiecuję-pocałowała go.
-Kocham Cię Ali-spojrzał w jej oczy. 
-Ja Ciebie też debilu, ja Ciebie też.
-Tylko nie debilu-zaśmiał się .
-Erik?
-Obiecaj, że kiedy tylko stąd wyjdę pojedziemy chociaż na parę dni do moich dziadków na wieś.
-Obiecuję-pocałował ją w czoło.
-Jesteś najlepszy.
-Wiem mała, wiem-zaśmiał się i położył obok niej.



________________________________________________________________________________
Witam ♥
Mam nadzieję, że się podoba ;*
Kocham ♥


Witam ♥

Witam witam :)
Kochane dziewczyny od dzisiaj ja będę prowadzić tego bloga :)
Mam nadzieję, że spodobają się Wam moje rudziały i będziecie je czytać równie chętnie jak te pisane przez Naivy ♥ 
Kocham ♥
Obiecuję, że już wkrótce pojawi się tu rozdział :)

Oddaję bloga.

Hej, dziewczyny już od ponad 2 miesięcy nie napisałam nic na tego bloga i wspólnie z Juliet postanowiłyśmy, że "zamienimy się" blogami. Przyjaźnimy się, więc to nie jest dla nas żaden problem :3 Ja mam pomysł na jej bloga, a ona na mojego. Historia nadal będzie taka sama, a nawet lepsza :) Mam nadzieję, że będzie Was tyle ile było! Zobaczycie mnie tutaj: http://tyijanaszahistoria.blogspot.com/ i na moich innych 3 blogach!
                                                                                     Do zobaczenia! 
                                                                                    Naivy.